Od ponad dekady żyję z psami myśliwskimi, próbując układać „slow life with fast dogs”.
Aktualnie towarzyszą mi 3 wyżły, ale były takie momenty, kiedy psów o silnych cechach myśliwskich było o wiele więcej. Prowadząc aktywnie dom tymczasowy, ale też adoptując psy w określonym typie, wiedziałam, że nie chcę łamać ich charakteru, czy naturalnego potencjału.
Gdybym chciała psa ultra posłusznego, z pewnością nie poszłabym w wyżły po przejściach.
Przez całe lata życia, obserwacji i pracy z psami, w duchu niejednokrotnie „zaklinałam” je utyskując na to, co jest absolutnie normalne dla typów psów, które wybrałam. Rozumiem jak męczące może być funkcjonowanie z takim psem, szczególnie, jeśli chce się stale konfrontować z uporem, kombinowaniem i byciem o krok przed człowiekiem – nie tylko w sensie dosłownym. Niektóre z psów miały większe skłonności do bycia gałganami, inne mniejsze. Niezależnie jednak od poziomu motywacji łowieckiej, predyspozycje każdego z nich były dość jasne. Preferencje odnośnie aktywności również. Wzięłam cały ten pakiet na lata.

Czy skończyło się to krajobrazem księżycowym na części ogrodu? Owszem. Za moją pełną zgodą i aprobatą. Czy dziś zrobiłabym to samo? Absolutnie nie, a przynajmniej nie w taki sposób, jaki miał miejsce lata temu. Z psami, które opanowały akrobatykę na poziomie mistrzowskim, również dziś postąpiłabym inaczej. W każdym z tych przypadków postawiłabym na inną formę wykorzystania tego, co psy prezentowały i jakie dawały mi możliwości.
Kiedy po raz kolejny czytam, że „instynkt łowiecki’ należy
u psa wyciszyć, zagłuszyć, czy wygasić, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta postawa wynika z niezrozumienia,
albo niechęci poznania tego, jak fascynującym może być świat psiej motywacji w kontekście wrodzonych potrzeb
Całkowite zablokowanie możliwości wykonywania choćby części łańcucha łowieckiego, to często świadoma lub nie, ale rezygnacja z zaspokajania pierwotnych potrzeb psa. Dla części psów pewnie będzie to do przyjęcia, część wejdzie w bezradność i marazm, ale znaczna część będzie szalenie sfrustrowana, kiedy po raz kolejny nie będzie miała opcji wykorzystania predyspozycji.
Mam wrażenie, że opierając swoje obserwacje w dużej mierze na psach pasących przy nodze (owczarki, psy w typie górskim), część obserwatorów i badaczy zapomina, że istnieją psy z innym temperamentem. Takie, dla których łańcuch łowiecki naturalnie nie kończy się na obserwacji. Jednocześnie sam pomysł, by wyżej wymienione psy żyły w niewielkich zamkniętych pomieszczeniach, bez możliwości obserwacji otoczenia (a najlepiej dużych połaci terenu), wydaje się dość absurdalny, dla znacznie większego grona osób.

Tłumienie wszystkich aktywności, zahaczających o zachowania łowieckie, a innych niż obserwacja, oznacza rezygnację np. z zabawy z psami za pomocą przedmiotów. Jeśli psi towarzysz lubi bawić się i dzielić zabawkami z innymi psami, albo jest to jakaś forma radzenia sobie – choćby przejściowa – również jest tego pozbawiany. Czasem słyszę, że pies przestał się bawić, bo jest już stary, czy wyrósł – może tak, a może generalizacja zachowania była na tyle duża, że jakakolwiek forma pogoni, czy szarpania, trwale skojarzyła się psu z dezaprobatą człowieka, więc przestał próbować.
Będąc bardziej restrykcyjnym i hamując już pierwsze etapy łańcucha łowieckiego, psi spacer może bardziej przypominać nudny, szkolny wf, bo przecież już od węszenia (prawie) wszystko się zaczyna.

Pytanie brzmi, czy właśnie o to chodzi w relacji z psem?
Jak bardzo ma się zmienić, żeby dopasować się do Twoich wyobrażeń, albo (o zgrozo) do tych cudzych, często generowanych przez ludzi, których ani Ty, ani Twój pies nie widział na oczy?
Psy dopasowały się do nas i naszego stylu życia w sposób ekstremalny. Jako jedyny gatunek dopasowały załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych do człowieka. Czy więc ciągłe wymaganie, żeby zmieniały się jeszcze bardziej, jest wobec nich ok?
Taka postawa przypomina mi memy, których odpowiedzią na wszystko, jest „to nie bądź’. Jesteś smutny? To nie bądź. Jesteś przemęczony pracą? To nie bądź.
Przez analogię: Masz potrzebę eksploracji? Nie miej. Chcesz gonić? Nie chciej. Jesteś psem? To najlepiej… nie bądź nim za bardzo.
Zgoda na naturalną ekspresję psa, na pokazanie jego motywacji i systemu nagród nie oznacza, że psu wolno wszystko, wszędzie i zawsze. Wręcz przeciwnie – ta zgoda często wymaga obecności i uważności człowieka. Zatrzymania się, przyjrzenia i bycia z psem w danej chwili. Bo tylko to buduje w psie poczucie, że człowiek obok gwarantuje fajny czas i że nawet jeśli teraz nie można przekopać połowy osiedla w poszukiwaniu myszy, to już na nieużytku np. „u babci” można poszaleć.
W szerszym kontekście – jeżeli człowiek wie, kiedy smaczki może sobie wsadzić… z powrotem do saszety, ale za to maskotka z piszczałką pozwoli oderwać psa od niechcianego zachowania, to potrafi też zarządzać sytuacją. Rozumie ją, wie jakie ma możliwości i jak je wykorzystać. Jest to umiejętność arcyważna, której nie da się posiąść bez fizycznego bycia obok psa i poznania jego systemu nagród, bo smaczek w pyszczek zbyt często nagrodą nie jest.
Jeśli człowiek obok jest dyspozytorem atrakcji (a nie jest gwarantem zakazu), praca z psem przechodzi na zupełnie inny poziom. Obserwacja, szacunek do psa i zrozumienie to moim zdaniem najlepsze podstawy do tego, żeby życie z psem było łatwiejsze. Obustronnie.
Wracając do tego, co zrobiłabym inaczej w przypadku wspomnianych psiaków z przeszłości.
Tym, które kochały kopać, urozmaicałabym tunele i nagrody w nich. Tak, żeby przynajmniej część ich polowań, kończyła się sukcesem, z moim udziałem. Tym, które kochały się wspinać zaproponowałabym więcej nagród wysoko i spacerów i aktywności z pokonywaniem przeszkód. Razem.
Kiedy pies ze swoim człowiekiem doświadcza wyłącznie, czy głównie: blokad i niemożności spełniania potrzeb,
które są silnie w niego wdrukowane, to jeśli kiedyś przejdzie na 'samozatrudnienie’ – skorzysta z tego
z największą mocą.
Najczęściej z kompletnym pominięciem człowieka.


Beata Madej-Kaczorowska – pierwsza w Polsce Certyfikowana Instruktorka Predation Substitute Training – treningu zastępczego zachowań łowczych. Behawiorystka i instruktorka szkolenia psów. Wieloletni dom tymczasowy. Pomaga opiekunom zrozumieć problemowe zachowania ich czworonogów – stara się pokierować nimi tak, aby obu końcom smyczy żyło się ze sobą dobrze. Koncentruje się na rozwiązywaniu problemów z zachowaniami łowczymi, zaburzeniami lękowymi i zaburzeniami zachowania ze względu na problemy ze zdrowiem.



Dodaj komentarz