Dobrostan psów zaprzęgowych – obserwacje z 13 lat w sporcie psich zaprzęgów


Właśnie minęło 10 lat od naszego pierwszego startu w
Wyścigach Psich Zaprzęgów w kwietniu 2016 roku. W
treningi wciągnęliśmy się z mężem już 3 lata wcześniej,
jednak po Zawodach w Szamotułach – Koźlu, ostatecznie
przepadliśmy w tym temacie. Od początku towarzyszyła nam
myśl, że obok sportowej rywalizacji i walki o dobry wynik,
pierwsze skrzypce w tym wszystkim powinien grać dobrostan
psów. Chciałabym, aby ten artykuł pomagał nam, maszerom,
układać sobie priorytety w utrzymaniu psów zaprzęgowych i
pracy z nimi, a osobom tylko się temu sportowi
przyglądającym i poddającym działania naszej maszerskiej
(zaprzęgowej) społeczności krytyce – skupić się na faktycznie
istotnych aspektach tego, co poddają dyskusji.
Psami zaprzęgowymi będę w tym artykule określać psy ras i
mieszanek ras wyhodowanych do pracy zaprzęgowej, jednak
należy przyjąć, że każdy pies z predyspozycją do ciągnięcia,
trenowany w tym kierunku i użytkowany w tego rodzaju
pracy, staje się psem zaprzęgowym, wobec którego winniśmy
przyjąć taki sam etos pracy jak w przypadku psów ras
zaprzęgowych.





Przypomnijmy sobie, czym jest dobrostan.

W dużym skrócie, dobrostan to stan równowagi fizycznej,
psychicznej i społecznej, a więc wolność od bólu i
dyskomfortu oraz możliwość realizacji naturalnych form
zachowań przy zachowaniu zdrowia i bezpieczeństwa.

Jego definicja opiera się na zasadzie 5 wolności, które – w
moim odczuciu – dobrze opisują to, co jest niezbędne do
funkcjonowania w równowadze i co możemy odnieść
zarówno do naszych psów, jak i do siebie samych, co być
może niektórym z nas ułatwi rozważania – bo jeśli coś jest
dużym problemem i przyczyną zaburzeń u nas – to czy nie jest
tym samym dla naszych psów?

5 wolności wg Farm Animal Welfare Council

– wolność od głodu i pragnienia,
– wolność od dyskomfortu,
– wolność od bólu, urazów i chorób,
– wolność od strachu i stresu,
– wolność do wyrażania naturalnych zachowań.

Charakterystyka psów zaprzęgowych

Aby były przydatne w pracy/sportach zaprzęgowych, psy te są:
  • o wysokiej pobudliwości, emocjonalne
  • bardzo aktywne
  • ciekawskie, żądne przygód
  • uparte, wytrwałe w dążeniu do celu
  • nie lubiące czekania
  • często bardzo samodzielne
  • lubiące wysiłek o wysokiej intensywności / długotrwały
  • szybko podejmujące decyzje – często szybciej robią niż
    myślą
  • w przypadku psów rasy husky bardzo kalkulujące, czy współpraca
    z człowiekiem się opłaca i czy stawianych im wymagań
    nie da się obejść
  • zwykle z bardzo rozwiniętym instynktem łowieckim
  • poruszające się szybko
  • zwinne
  • skoczne
  • intensywne w życiu codziennym, niedelikatne
  • nierzadko bardzo głośne w momentach ekscytacji
  • CIĄGNĄCE od pierwszych miesięcy życia!
  • mające masę pomysłów i impulsywnych zachowań
    niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia, które trzeba
    przewidywać i brać pod uwagę we wszystkich decyzjach
    dotyczących psów

Pierwszą zbrodnią przeciwko dobrostanowi takiego psa
jest przyjęcie go pod swoją opiekę, nie mając w sobie
akceptacji powyższych cech i zgody na taki tryb życia,
jaki narzuca jego genetyka. Brak pokory w reakcji na to,
że jesteś dla niego mniej ciekawy niż otoczenie, że
ciągnie jak parowóz, że za nim nie nadążasz i wreszcie na
to, że nie uszczęśliwisz i nie wychowasz go samą swoją
„miłością”.

Reakcje ludzi na widok naszych psów podczas treningu
są przeróżne – od uśmiechów i kręcenia z zachwytem
filmików, po oburzenie, że męczymy biedne zwierzęta,
gdy te pędzą z taką radością i determinacją, że każdy
zakręt, każda nierówność to dla nas walka o to, by nie
popełnić jakiegoś błędu i nie doznać poważnej kontuzji –
bo one nie będą rozumiały, że przez miesiąc, dwa albo
dłużej nie będą mogły biegać, ćwiczyć, spacerować, bo
my sami nie domagamy.

Marzę o tym, by więcej ludzi zrozumiało, że zadbany, mądrze
trenowany pies jest najszczęśliwszy, gdy jest w treningu
właściwym dla jego predyspozycji i upodobań, a jest to jeden z
podstawowych aspektów zapewniania dobrostanu psa –
wolności do wyrażania naturalnych zachowań. Pęd,
ciągnięcie, zmęczenie, eksploracja, przygoda, team work,
poczucie bycia potrzebnym – to właśnie jest naturalną
potrzebą i daje tym psom spełnienie i stabilność psychiczną.
To właśnie to jest drogą do porozumienia i otwarciem drzwi do
wymagania od psa tego co nazywamy „posłuszeństwem”.
Nie ma jednak tak łatwo…
Nie wystarczy ściorać psy po lesie (och, oby to było po lesie! –
podłoże, po którym psy biegają, jest wszak ważne) i dobrostan
odhaczony.
Napisałam zadbany, mądrze trenowany pies… Dodałabym
od pierwszego tchnienia, do śmierci – oby jak najpóźniejszej i
nieokraszonej bezsensownym cierpieniem. Tylko wtedy to
działa jak należy i tylko wtedy jesteśmy fair wobec tego, co
oswoiliśmy.


A gdyby tak zrobić rachunek sumienia maszera?

Hodowla i wybór psów:

1. Czy wybieram psy z hodowli, które naprawdę dbają o
to, o czym rozprawiamy w tym artykule i szanują je od
narodzin aż do śmierci?

2. Czy wybieram psy, które faktycznie otrzymują w
hodowli odpowiednie przygotowanie psychiczne, by w
dorosłym życiu sprostać treningom i/lub zawodom, a
jednocześnie być na tyle plastycznymi, by w razie
braku możliwości pracy zaprzęgowej odnaleźć się w
innych aktywnościach i zachować stabilność
psychiczną?

3. Czy od szczenięcia kontynuuję pracę nad socjalizacją,
rozumieniem zasad i ograniczeń, czasową izolacją, aby
dorosły pies nie przeżywał nadmiernego stresu w
środowisku z jakim przyjdzie mu się stykać w życiu
codziennym, w transporcie, na treningach i zawodach?
Zdrowie i żywienie:

4. Czy znam, rozumiem i spełniam inne potrzeby psów
niż te zaprzęgowe?
5. Czy dbam o ich higienę?
6. Czy żywię je zgodnie z potrzebami gatunkowymi i
tymi właściwymi dla zwierząt pracujących?
7. Czy nie dopuszczam do otyłości?
8. Czy stosuję suplementację adekwatną do potrzeb psów
pracujących na etapie wzrostu, dorosłego życia i
starzenia się?
9. Czy zwracam uwagę na indywidualne potrzeby
żywieniowe i suplementacyjne konkretnych
osobników?
10. Czy dbam o profilaktykę i kontrolę zdrowia?

Trening i użytkowanie:

11. Czy mój system utrzymania pozwala na
wystarczająco uważną obserwację stanu zdrowia
posiadanych zwierząt i szybkie reakcje, gdy ich
zdrowie zaczyna szwankować?
12. Czy leczę psy i użytkuję je tylko w zakresie, w jakim
pozwala na to ich stan zdrowia?
13. Czy trenuję regularnie i dostosowuję jednostki
treningowe do konkretnego osobnika?
14. Czy nie wymagam od psów na zawodach więcej niż
dałem im w żywieniu, suplementacji, kontroli zdrowia,
treningu i możliwości regeneracji?
15. Czy umiem rozpoznać i zniwelować przeciążenia?
Czy psy mają czas na regenerację?

Relacje i odpowiedzialność:

  1. Czy utrzymuję w dobrej kondycji psychofizycznej
    stare psy? Czy dbam o ich ruch?
  2. Czy przyglądam się relacjom między psami w
    stadzie i każdemu psu zapewniam w nim komfort?
  3. Czy w transporcie na treningi i zawody zapewniam
    im komfort termiczny, wystarczającą ilość miejsca i
    możliwość uniknięcia kontaktu z mniej lubianymi
    osobnikami?
  4. Czy dbam o swoje zdrowie i równowagę psychiczną,
    biorąc odpowiedzialność za posiadane zwierzęta,
    utrzymując się w kondycji, jaka pozwala mi spełniać ich
    potrzeby i sprawiedliwie je trenować?
  5. I chyba najtrudniejsze… Mocno związane z punktem
    poprzednim: Czy moje stado liczy tylko tyle psów,
    iloma jestem w stanie rzetelnie się zajmować?

Jeśli nie lubisz czytać, w tym miejscu możesz poprzestać.

Jeśli zaś nurtuje Cię do jakiej formy realizacji powyższych punktów, zachęcam na bazie doświadczenia 13 letniej pracy z psami zaprzęgowymi i jeszcze dłuższej z psami w ogóle, jako aktywny zawodowo zoopsycholog, trener psów i zawodnik sportów zaprzęgowych oraz tych związanych z psim posłuszeństwem, zapraszam dalej.

W tym miejscu odniosę się do wyżej wymienionych punktów. 
Ad.1-3. Jeśli kochamy psy – co większość z nas deklaruje i nie
mają to być tylko puste deklaracje, powinno nam zależeć na
wysokiej kulturze ich utrzymania. Wybierajmy do zakupu
szczeniąt i promujmy te hodowle, które faktycznie robią to,
czym się szczycą i pielęgnują deklarowane wartości – w
przypadku psów zaprzęgowych te, które rzeczywiście trenują
z psami – nie od święta pod jedne zawody, w których
udziałem będą firmować się przez resztę miotów w życiu
hodowli, a regularnie i rzetelnie. Te, które szanują psy rangi
mistrzowskiej jak i te „mniej udane” i również z nimi w
sposób adekwatny do ich formy pracują, zapewniając im
równie dobrą opiekę jak tym topowym. Te, które nie
pozbywają się weteranów, utrzymują je w ruchu i dobrej
kondycji i wciąż poświęcają im swoją uwagę, nie trzymając ich
tylko jak niepotrzebny mebel.


Nigdy nie jest ok, gdy w hodowli skupiamy się na
jednym tylko aspekcie, a zapominamy o innych. Pies
zaprzęgowy ma nie tylko być zbudowany tak, by biegał
dobrze i mieć genetycznie zakodowaną dużą chęć do pracy,
ale też musi mieć głowę wystarczająco mocną by to wszystko
udźwignąć. Trudności w adaptacji do nowości, brak
umiejętności funkcjonowania w stresie, słaba odporność na
bodźce środowiskowe, istotnie obniżają dobrostan. Już przed 2.
miesiącem życia każdy szczeniak powinien być przez
hodowcę uodparniany na stres poprzez zmiany podłoży,
otoczenia, przyzwyczajanie do obroży i smyczy,
wprowadzanie pierwszych zasad, wynoszenie (z zachowaniem
środków bezpieczeństwa) poza hodowlę, podróże
samochodem, czasową separację od matki i rodzeństwa oraz
od ludzi – co później będzie kontynuował nabywca.

Ad. 4-5
Intensywny bieg jest bardzo ważną potrzebą psów
zaprzęgowych. Nie jest jednak jedyną ich potrzebą. Oprócz
bycia psami zaprzęgowymi, są też psami po prostu – z całym
wachlarzem psich potrzeb, które u różnych osobników w
zależności od rasy, płci, wieku i indywidualnego
temperamentu rozkładają się w różny sposób. Są to, poza
oczywistymi: zaspokojeniem głodu, pragnienia, oddaniem
moczu i kału, potrzeby równie ważne a pomijane: zabawa (w
tym zabawy łowieckie), eksploracja (w tym węszenie i
kopanie), kontakt socjalny, wysiłek umysłowy, gryzienie,
żucie, higiena, odpoczynek i sen, potrzeba kontroli/obrony
zasobów.

Siberian husky, które przyszło mi poznać najlepiej z ras
zaprzęgowych, pokazują, że wszystkie powyższe potrzeby są
dla nich bardzo ważne. Psy te wszędzie wściubiają nos,
wszystko sprawdzają, przekopują, noszą i demonstrują
„patrzcie co mam”, wskakują na murki, podesty, budki,
komórki, garaże, czasem maski czy dachy samochodów.
Interesują się każdą zwierzyną – tą pod ziemią i w powietrzu
także. Wszędzie chcą być pierwsze, biegają, ścigają się,
obskakują, tarmoszą, wywracają na ziemię. Lubią
wynajdować sobie zadania, na przykład upatrzeć sobie coś do
bronienia i nie dopuszczać do tego kolegów, czy coś podkraść
i najlepiej wynieść do ogrodu. Mielą w zębach gałązki,
zabawki, a czasem ściany czy meble.





Często garną się do innych psów, a dobrze zsocjalizowane także do człowieka,
którego potrafią nie odstępować na krok będąc ciągle gotowe do radosnych powitań, pieszczot, spacerów, ćwiczeń i zabaw.
Wchodzą człowiekowi na kolana, na ramiona, czasem na głowę 😉 wpatrując się, trącając nosem, łapami i wymuszając
uwagę. Nie przepadają za chodzeniem powoli. Niczego nie lubią robić powoli… Odpowiednio trenowane i utrzymane w
równowadze potrzeb chętnie angażują się w pracę węchową,  sztuczki, posłuszeństwo, dogoterapię, agility.

Kochają wyzwania, ruch, przygody, towarzystwo, nowe miejsca.

Pytanie więc czy w porządku jest uznawanie za wystarczające utrzymanie tych psów w systemie kojec/wybieg – trening – kojec/wybieg – zawody?


Mimo, że psy te kochają bieganie –
trenując z nimi sporty zaprzęgowe, wcale nie mamy w ten
sposób wszystkich ich potrzeb spełnionych. Indywidualny
kontakt z człowiekiem, spacery, zabawy, ćwiczenia, coś do
gryzienia i żucia, możliwość odpoczynku w sposób taki, w
jaki pies lubi, to ich podstawowe potrzeby, których
niemożność zaspokojenia wyraźnie obniża dobrostan.


I w drugą stronę – czy i jak można zaspokoić potrzeby psa
zaprzęgowego jeśli odbieramy mu możliwość pracy
pociągowej – jego podstawowej naturalnej formy
zachowania? Czy nie jest krzywdą dla tych psów wpisywanie
ich w rolę typowo domowego, „rodzinnego” psa, każąc
zadowalać się dreptaniem na krótkie wyjścia toaletowe wokół
domu, czy spędzać całe życie w zamkniętym wybiegu/ kojcu,
bez eksploracji, pracy, towarzystwa, wyzwań?

Wśród istotnych potrzeb wskazałam również potrzebę
zachowania higieny – tak, psy mają taką potrzebę. Jeśli da się
im taką możliwość – łatwo można zaobserwować, że nie chcą
załatwiać się, czy wymiotować tam, gdzie odpoczywają. Jeśli
tylko mogą oddalić się od miejsca odpoczynku i zdążają to
zrobić – wybierają taką opcję. Nierzadko też nie chcą jeść
tam, gdzie się załatwiają. Psy, którym daje się wybór –
niechętnie załatwiają się w kojcu, czy na tak zwanym stake-
out (systemie linek, służących przypięciu psów w oczekiwaniu
na trening/start w zawodach, na czas karmienia, czy też
podczas odpoczynku po biegu).

Zaobserwowaliśmy powtarzające się sytuacje, gdy psy musząc załatwić się na
stake-out, próbują zakopać mocz/kał przepychając w tym
kierunku pyskiem ziemię/piach/liście/gałązki. Podobne
sytuacje mają miejsce gdy zdarzą się psom wpadki w domu,
czy samochodzie – używają dostępnych wokół materiałów
(np. drybedu, wypełnienia z rozgryzionego legowiska,
ludzkiej części garderoby, zabawek), by zakryć incydent.
Kładą się oraz przenoszą jedzenie z daleka od zabrudzonego
miejsca. Unikają przejścia po leżących odchodach
(zaobserwowane nie tylko na zawodach czy spacerach – jeśli
wystawcy psów sięgną pamięcią, na pewno choć raz widzieli,
albo słyszeli o sytuacji z kupą w ringu. Ową kupę w ringu lub
miejsce po niej nawet gdy jest już posprzątana, większość
psów omija łukiem, przeskakuje, a niektóre przed nią hamują i
nie chcą dalej biec). Czy więc w porządku jest dawać psom
możliwość załatwiania się wyłącznie „pod siebie”?
Może
jednak psom zaprzęgowym potrzebne są normalne
przechadzki na toaletę?

W kwestii higieny warto wspomnieć
jeszcze o zachowaniach pielęgnacyjnych, tzw. groomingu –
który psy prezentują w stosunku do siebie samych jak i
względem innych psów, a nawet ludzi. Czyszczą sobie
futerka, okolice intymne, oczy, uszy. Niektóre po jedzeniu
czują potrzebę wytarcia o coś pyska. Mieliśmy też okazję
zaobserwować przykład suczki z epizodami pokastracyjnego
nietrzymania moczu, która odczuwała duży dyskomfort za
każdym razem gdy to się jej przytrafiło i tak czyściła swoje
futerko oraz całą okolicę, że trudno było zauważyć jej
problem. Częściowy lub całkowity zanik czynności
pielęgnacyjnych uznawany jest u zwierząt za jeden z
symptomów pogorszenia stanu zdrowia. Czy zatem, gdy
widzimy psy ras zaprzęgowych, (których większość
charakteryzuje się bardzo praktycznym, „samoczyszczącym”
się futrem, z którego brud częściowo się wykrusza a
częściowo zostaje oczyszczany przez psa poprzez lizanie),
zaklejone błotem, moczem, kałem czy innymi
zanieczyszczeniami, mocno woniejące, z odbarwioną sierścią
– powinniśmy określać ich dobrostan jako wysoki?

Ad. 6–9
Żywienie i suplementacja to jeden z filarów dobrostanu
psów zaprzęgowych, a jednocześnie obszar, w którym
najłatwiej o błędy wynikające z uproszczeń. Psy pracujące
mają zupełnie inne zapotrzebowanie energetyczne niż psy
towarzyszące – w okresie intensywnych treningów i startów

może ono wzrastać nawet kilkukrotnie. Oznacza to
konieczność dostosowania nie tylko ilości, ale przede
wszystkim jakości pożywienia.
Podstawą powinna być dieta wysokostrawna, bogata w tłuszcz
jako główne źródło energii oraz odpowiednią ilość białka
wspierającego regenerację mięśni. Należy przy tym pamiętać,
że nie istnieje jeden uniwersalny model żywienia – to, co
sprawdza się u jednego psa, może nie być optymalne dla
innego. Różnice w metabolizmie, temperamencie, wieku czy
intensywności pracy wymagają indywidualnego podejścia.
Suplementacja powinna wynikać z realnych potrzeb, a nie
mody czy „bo ktoś polecił”. W okresie wzrostu kluczowe jest
wsparcie prawidłowego rozwoju układu kostno-stawowego, u
dorosłych psów – ochrona stawów, mięśni i układu krążenia, a
u seniorów – spowalnianie procesów degeneracyjnych. Warto
jednak pamiętać, że nadmiar suplementów może być równie
szkodliwy jak ich brak.
Rachunek sumienia w tym obszarze powinien więc
obejmować pytania: czy obserwuję swoje psy i reaguję na
zmiany masy ciała, kondycji, jakości sierści, wydolności? Czy
potrafię odróżnić psa „w formie” od psa wychudzonego lub z
nadwagą? Czy zapewniam im odpowiednie nawodnienie –
szczególnie w trakcie i po wysiłku?

Ad. 10–12
Profilaktyka zdrowotna to nie tylko szczepienia i
odrobaczanie. Nie tylko jakże ważne zabezpieczenia przeciw
kleszczom. To przede wszystkim codzienna, uważna
obserwacja psa – jego ruchu, apetytu, zachowania, sposobu
odpoczynku. Psy zaprzęgowe, ze względu na swoją
motywację do pracy, często maskują ból i dyskomfort. 

To, co dla opiekuna może wyglądać jak „chęć do biegu”, bywa
czasem jedynie przejawem ich determinacji mimo problemu
zdrowotnego.
Pytanie więc, jak bardzo wnikliwa obserwacja psów jest
możliwa w dużych stadach, gdzie uwaga człowieka musi
dzielić się na 15-20-30 i więcej osobników? Ile prawdziwie
kochających psy i zaangażowanych osób, jest potrzebnych do
obsługi stada, by wychwytywać wczesne symptomy
osłabienia, bólu, dyskomfortu? By leczyć z wystarczającą
troską gdy potrzebne jest podawanie leków, kropienie oczu,
rehabilitacja, czy zmienianie opatrunków? I czy jest w ogóle
możliwe wnikliwe doglądanie stada żyjącego w odosobnieniu
od człowieka w kojcach lub na wybiegach, gdzie zwierzęta nie
funkcjonują cały czas blisko ludzi, a jedynie kilka razy
dziennie do nich się zagląda?
Regularne kontrole weterynaryjne, badania krwi, kontrola
układu ruchu, stanu łap i pazurów powinny być standardem, a
nie reakcją na problem. Kluczowe jest także reagowanie na
drobne sygnały – niewielka kulawizna, spadek energii czy
zmiana zachowania mogą być początkiem poważniejszego
urazu.

Ogromnie ważna jest uczciwość wobec psa – jeśli jego stan zdrowia nie pozwala na pracę, nie powinien pracować.
Niezależnie od planów startowych, ambicji czy poniesionych kosztów.

Pies nie podejmuje decyzji o starcie – robi to
człowiek i to on ponosi pełną odpowiedzialność za konsekwencje.


Ad. 13–16
Trening psów zaprzęgowych powinien być procesem
przemyślanym, stopniowym i dostosowanym do możliwości
zarówno fizycznych, jak i psychicznych psa. Regularność jest
ważniejsza niż intensywność, a progres powinien być
budowany w sposób bezpieczny. Dla utrzymania dobrostanu
istotne jest, by psy nie biegały po zbyt twardym podłożu,
niszczącym im nie tylko poduszki i pazury, ale też to, czego
nie widać gołym okiem – stawy. Różne psy, nawet tej samej
rasy, mogą prezentować różną wytrzymałość w biegu po zbyt
obciążającym podłożu, jednak faktem jest, że beton, tłuczeń,
żwir sprzyjają kontuzjom i nie mogą to być podłoża
przeważające na trasach treningowych.
Kluczowe jest zrozumienie, że zmęczenie nie jest celem
samym w sobie. Celem jest rozwój – wydolności, techniki,
współpracy w zaprzęgu. Przeciążenie, zbyt szybkie
zwiększanie dystansów czy brak regeneracji prowadzą do
kontuzji, spadku motywacji, a w dłuższej perspektywie – do
wypalenia psa.
Istotna kwestia to bezpieczny odstęp między karmieniem
i pojeniem psów a intensywnym wysiłkiem, co często wiąże
się z naprawdę wczesnym wstawaniem by przygotować psy
do treningu bądź wyścigu – nie ma jednak zmiłuj, to kwestia
wydolności w biegu, zdrowia, a czasem nawet życia. Warto
oprzeć decyzje co do długości odstępu przed karmieniem i
pojeniem a biegiem na doświadczeniu innych, jednak
podstawową miarą tego, czy dany system służy konkretnym
psom, musi stanowić ich obserwacja.
Regeneracja to nie luksus, a konieczność. Obejmuje nie
tylko odpoczynek fizyczny, ale również psychiczny –
spokojne spacery, swobodną eksplorację, brak presji. To w
czasie regeneracji organizm się odbudowuje i wzmacnia. Dni
bez treningu są ważne, odpoczynek przed i po zawodach
również. Podobnie jak ludzie, psy również zmagają się ze
spięciami mięśni po wysiłku, nierzadko naprawdę bolesnymi.
Przekładają się one oczywiście na słabszą wydolność w biegu
i wyższą podatność na kontuzje. Maszer powinien dążyć do
zdolności rozpoznawania przeciążeń w konkretnych partiach
mięśniowych psów i redukcji ich. Umiejętność samodzielnego
rozmasowywania psów, czy przeprowadzania ćwiczeń z
zakresu psiego fitnessu, może znacznie podnieść dbałość o
dobrostan.
Nie można też zapominać o psach starszych. Ich potrzeby
się zmieniają, ale nie znikają. Odpowiednio dostosowany
ruch, utrzymanie aktywności umysłowej i społecznej oraz
wsparcie zdrowotne pozwalają im zachować dobrą jakość
życia. Wycofanie z intensywnego sportu nie powinno
oznaczać wykluczenia z treningów, życia stada i relacji z
człowiekiem. Nierzadko odstawione od treningów mocno
podupadają na zdrowiu, znacznie szybciej niż gdyby
utrzymywać je w dostosowanej do ich możliwości rutynie
treningowej.

Ad. 17–18
Psy zaprzęgowe żyją często w większych grupach, co
czyni relacje społeczne jednym z kluczowych elementów ich
dobrostanu. Obserwacja interakcji między psami pozwala
wychwycić napięcia, konflikty, ale też zrozumieć ich
preferencje społeczne. Nie każdy pies musi lubić każdego – i
to jest w porządku. Rolą opiekuna jest tak organizować
przestrzeń i życie stada, by minimalizować stres i konflikty.
Do tego potrzebne jest poświęcanie psom więcej czasu niż
tylko na treningach zaprzęgowych oraz wiedza o ich
behawiorze cały czas weryfikowana na podstawie obserwacji,
pracy z psami i wyciągania wniosków. Potrzebna jest również
pokora opiekuna w tym zarządzaniu, który nie zapomina, że
psy są psami oraz posłuch u nich.
Nasze obserwacje mówią, że jeśli stado nie działa
dobrze, to albo coś zawalamy w kwestii ich treningu, bądź
zaspokojenia potrzeb, albo psy nie są do końca zdrowe i
należy szukać co szwankuje! No chyba, że mamy do
czynienia z nieoczekiwanym wpływem czynników
zewnętrznych, jak np.: pojawienie się na posesji kota lub psią
fizjologią – cieczkami. I tu znowu kłania się zarządzanie
stadem z pokorą i w myśl nie poddawania psów wyższym
próbom niż są w stanie udźwignąć. Przykładowo – nie
zostawianie całego stada samego, nie pozostawianie razem
bez kontroli osobników, którym żyje się ze sobą „szorstko”,
pozwalanie samcom odpocząć od siebie gdy atrakcyjność
cieczki robi się tak duża, że nie potrafią już funkcjonować bez
kontrolowania się nawzajem. Nie bez znaczenia dla spokoju w
stadzie są relacje opiekuna z samym sobą/innymi osobami
mieszkającymi z psami.
Pilnowanie spokoju podczas posiłków, nie pozwalanie na
wykradanie sobie jedzenia z misek, powinno również leżeć w
naszym interesie jako jeden ze sposobów utrzymania
dobrostanu. Każdy pies powinien mieć szansę zjeść swój
posiłek bez walki o niego. Psy kończące posiłek szybciej,
warto wypraszać z pomieszczenia/kojca/wybiegu, aby te
wolniejsze miały szansę zjeść w swoim tempie. Szaleńcze
bieganie, skakanie psów po sobie, potrącanie i deptanie się
nawzajem przed posiłkiem generuje niepotrzebny, nadmierny
stres i może kończyć się bójkami. Emocje psów przed
posiłkiem warto wyciszać.

Zwróćmy także uwagę na fakt wiadomy w hodowli i psychologii zwierząt nie od dziś, że nadmierne przegęszczenie stada wzmaga stres, konflikty, choroby, spadek dobrostanu.


TRANSPORT
Transport to kolejny często niedoceniany aspekt. Dla psa oznacza on ograniczenie przestrzeni, brak kontroli nad sytuacją, zmienne warunki termiczne i bliskość innych osobników (co ważne - więcej psów to też więcej wydzielania ciepła i realnie wyższa temperatura w pomieszczeniu, w którym przebywają!). Zapewnienie odpowiedniej wentylacji, temperatury, miejsca do leżenia, wyprostowania się oraz – w miarę możliwości – separacji od nielubianych psów, ma ogromne znaczenie dla ich komfortu. Samochód z wentylacją, klimatyzacją, oknem wpuszczającym choć trochę naturalnego światła i tyle miejsca w klatce, by swobodnie położyć się na boku z wyprostowanymi łapami to dobrostanowe minimum. W przypadku klatek piętrowych dla bezpieczeństwa psich stawów przydatne są schody/rampy lub asekuracja człowieka. 
Warto również zwrócić uwagę na czas spędzany na stake-oucie czy w boksach transportowych podczas zawodów. Czy psy mają możliwość wyciszenia się? Czy nie są nadmiernie eksponowane na bodźce? Czy mają zapewniony komfort odpoczynku?

ODPOCZYNEK


SPRZĘT
Dobrostan psów jest mocno zależny od odpowiedzialności i rozsądku opiekuna. Również podczas treningów. Nasza dbałość o bezpieczny, serwisowany na bieżąco sprzęt, liny, obroże, szelki, wybieranie się na treningi wyspanym i trzeźwym, przeprowadzanie ich w sposób przemyślany, bez zbędnego pośpiechu i powiem to po raz kolejny, bo jest niezwykle ważne – Z POKORĄ, zabezpieczanie zaprzęgu przed  przedwczesnym startem, mierzenie sił na zamiary oraz zwracanie uwagi na otoczenie i możliwe niebezpieczeństwa to nasz obowiązek. Maszer powinien być osobą wrażliwą na dyskomforty psów w zaprzęgu – to czy psu dobrze biega się z psem, w którym jest w parze – czy nie jest przez niego tłamszony, szarpany, czy zespół, w którym biega nie jest dla niego za szybki, czy szelki są wygodne, długość lin odpowiednia dla każdego osobnika. Które radzą sobie z kamienistym podłożem, a które kompletnie nie, na jakich pozycjach w zaprzęgu jest im dobrze a na jakich za trudno, czy czegoś się boją. Tylko wnikliwa obserwacja i reagowanie na pojawiające się oznaki dyskomfortu prowadzą do wysokiego dobrostanu, dobrej pracy  i długowieczności zaprzęgu.

CO Z DOBROSTANEM CZŁOWIEKA?

Dobrostan psów zaprzęgowych nierozerwalnie łączy się z dobrostanem człowieka, który się nimi opiekuje. Zmęczony, przeciążony, sfrustrowany opiekun nie jest w stanie podejmować dobrych decyzji – ani treningowych, ani żywieniowych, ani zdrowotnych.
Dbanie o własną kondycję fizyczną i psychiczną nie jest egoizmem – jest obowiązkiem wobec zwierząt, za które odpowiadamy. To my planujemy treningi, oceniamy stan zdrowia, reagujemy na problemy. Jeśli nie mamy na to zasobów – cierpią psy.

ILE TO "ZA DUŻO" ?

Najtrudniejszym pytaniem pozostaje liczba psów. Łatwo ulec pasji, emocjom, chęci rozwoju zaprzęgu. Trudniej uczciwie odpowiedzieć sobie, czy jesteśmy w stanie każdemu psu zapewnić indywidualną uwagę, odpowiednią ilość ruchu, opiekę zdrowotną i realizację jego potrzeb.
Bo dobrostan nie jest liczbą psów w zaprzęgu ani wynikami na zawodach. Jest długowiecznością i radością psów, bezkonfliktowym funkcjonowaniem stada, sprawnością seniorów, czystością futra, błyskiem w oku, dobrą komunikacją z opiekunem i ze światem... Jest sumą codziennych decyzji. Cichych, często niewidocznych dla innych. I to właśnie one są prawdziwym rachunkiem sumienia maszera.
Trudne decyzje czekają osobę wchodzącą w ten sport… Ile maksymalnie będę mieć psów i w jakim okresie? Czy poświęcę treningom, dbałości o kondycję, stymulację i leczenie psów najbliższe naście lat? Czy wytrwam w tym nawet jak wszyscy, którzy deklarują podobne zainteresowania i pomoc dzisiaj – odpadną? Jaki system utrzymania zapewnię psom? Czy kiedy życie będzie mi stawiać kłody pod nogami – zrobię wszystko, by dalej je trenować i zapewniać im zdrowe i ciekawe życie?

Życzę wszystkim psom zaprzęgowym kochających je na zabój maszerów, a maszerom zdrowych i stabilnych psychicznie psów!

Autor:

Joanna Nosal-Chojnowska – zoopsycholog, trener psów, kynoterapeuta, groomer i hodowca. Zawodniczka Sportu Psich Zaprzęgów oraz Rally-Obedience. Żyje i pracuje ze stadem psów ras północnych, a zawodowo z psami różnych ras, promując dbałość o ich komfort psychofizyczny jako podstawę porozumienia.



Pokaż swoją markę w Dogosfrze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *